The Veils czyli jak by brzmiał Cave, gdyby zaczynał po 2000 roku - Koosby

The Veils czyli jak by brzmiał Cave, gdyby zaczynał po 2000 roku

Muzyka tego londyńskiego składu bywa czasem porównywana do twórczości Nicka Cave’a i Davida Bowie’go. Może trochę na wyrost, bo nie mają tak zaawansowanych kompozycji jak Bowie, a i do autentyczności mroku Cave’a trochę im brakuje. Niemniej trzeba przyznać, że to jedna z niewielu relatywnie nowych kapel, która umie stworzyć klimat i jeden z niewielu promyków nadziei, że muzyka rockowa się jeszcze nie spieprzyła do końca. Nic dziwnego, że po utwory The Veils sięgali tacy królowie klimatycznego kina, jak David Lynch czy Tim Burton.

Liderem grupy jest Finn Andrews, człowiek wielu talentów – wokalista, gitarzysta, kompozytor. Jego ojciec grywał z Brianem Eno, Iggym Popem i wspominanym Davidem Bowie, więc no… można powiedzieć, że jakieś wejście Finn w ten świat miał. Nie umniejsza to jego sukcesów – po prawie dwudziestu latach na scenie The Veils mają już tyle dobrych kawałków, że przy ich muzyce można spędzić długi wieczór albo i dwa.

Prezentowany tu “Swimming With Crocodiles” z ostatniego na ten moment, wydanego w 2016 roku albumu “Total Depravity”, urzekł mnie niesamowitym brzmieniem kilka tygodni temu. Na pierwszy plan wybijają się gitary i wokal, ale polecam wsłuchać się i zwrócić uwagę na sound perkusji. Prawda? To właśnie ta perkusja moim zdaniem sprawia, że kawałek łączy w sobie rockowego ducha końcówki poprzedniego stulecia ze współczesnym, nieco syntetycznym i nasyconym brzmieniem. Zupełnie, jakby Nick Cave zaczynał dwadzieścia lat później.

Brak komentarzy

Zamieść komentarz