Wanda, czyli kogo pokochali Austriacy - Koosby

Wanda, czyli kogo pokochali Austriacy

Nie ma co się zrażać do niemieckiego. Może nie brzmi jak język miłości, za to poukładania i jednorodności brzmieniowej odmówić mu nie można. Nie uczę się go od lat, więc mile się zaskoczyłem, kiedy usłyszałem pierwsze słowa piosenki „Bologna” i załapałem, o czym śpiewa Michael Wanda.

No i choć nie jest to język miłości, to o miłosnych uniesieniach właśnie jest ten hicior z płyty “Amore”. A konkretnie o cioci Ceccarelli, która pewnego razu w Bolonii „hat Amore gehabt”. I z tego „Amore” zrodziła się bardzo udana kuzynka, o której podmiot liryczny fantazjuje, choć mu nie wypada. 

Wanda bywa nazywana gwiazdą austriackiego popu. Kurcze, jeśli w Austrii tak grają pop, to ja chciałbym, żeby w Polsce chociaż rocka się grało z takim pazurem.

Szanuję ich za przebojowe melodie (trochę ich jeszcze tu się pojawi) i za rzadką w dzisiejszych czasach rockandrollową nonszalancję wokalisty. Nie dość, że chodzi wciąż w tych samych ciuchach i chleje piwo w telewizyjnym talk show, to jeszcze ta fryzura… Jako że sam już lata temu musiałem się zaprzyjaźnić z maszynką do golenia, szczególnie podziwiam facetów, którzy w epoce dbania o wygląd, Instagramów, filtrów i podobnych dupereli mają jaja, by tak brawurowo trwać w tej z góry przegranej batalii. 

2 komentarze
  • Żyrafka
    Posted at 01:53h, 19 czerwca Odpowiedz

    Zadziwiające! Wbiła mi się w czaszkę ta melodia. Gość wyglada jak umęczony cierpieniem duszy i libacjami poeta, ale ma moc w głosie i luz (czyli ma wyje.. na wszystko). Fajne 🙂 I fajny ten blog :))

  • koosby
    Posted at 00:44h, 22 czerwca Odpowiedz

    haha, tu nie ma nic zadziwiającego, Wanda ma wyjątkową lekkość jeśli chodzi o tworzenie wpadających w ucho melodii, polecam obczaić takie kawałki jak Luzia, Ciao Baby, czy Stehengelassene Weinflaschen 🙂 Z tymi libacjami to myślę, że prowadzi się jak na rockandrollowca przystało. Fajnie, że wpadłaś BTW 😉

Zamieść komentarz