O pisaniu piosenek, a raczej tekstów do nich - Koosby
teksty piosenek

O pisaniu piosenek, a raczej tekstów do nich

Próbowaliście napisać kiedyś tekst do piosenki? Po polsku napisać – od razu zaznaczę, bo jeśli jako tako operujesz angielskim, to pokusa skrycia się za obcym narzeczem jest duża. Istnieje wtedy szansa, że twoje angielskie teksty będą ci się podobać tak długo, aż nie zaczniesz posługiwać się tym językiem lepiej niż „jako tako” albo zanim jakiś native speaker nie wyjaśni ci uprzejmie, że piszesz na zbyt twardym papierze. No chyba, że faktycznie umiesz skreślić parę dobrych wersów po angielsku, to wtedy chapeau bas, a właściwie respect

Wracając do naszego szeleszczącego języka i piosenek w nim pisanych. Parę lat temu pomyślałem: a, ułożę sobie piosenkę. W końcu coś tam piszę, słucham dużo Zevona, Cave’a czy Hoffmana, więc nie powinno być to takie trudne. I nie było. W ogóle nic nie było, bo po kilku próbach z dwoma-trzema wersami dałem sobie spokój. Wszystko wydawało mi się albo zbyt egzaltowane, albo zbyt ironiczne, za mało z serca, za bardzo z głowy. A jak już wychodziło szczerze, to styl był za słaby, by się chcieć pod tym podpisać. 

Minęło parę lat, parę kolejnych prób, pisanie pod muzykę wciąż postrzegałem w kategoriach sztuk magicznych. Aż któregoś dnia Spotify zaserwował mi przywoływany już na blogu polski hard rockowy przebój i zorientowałem się, że krzątając się po chacie podśpiewuję za wokalistą, że „je je je je je je je je kocham cię”. No, tanio mnie kupili, delikatnie mówiąc.

Ale oświecenie nadeszło. Razem ze wspomnieniem z czasów studenckich, gdy na wakacjach machałem łopatą za oceanem i dotarło do mnie, o czym jest tekst piosenki AC/DC, która akurat poleciała w radio.

Tu dygresja – czasem lepiej się nie osłuchiwać z obcym językiem, bo może wpuścić sporo konfuzji do naszych muzycznych miłości z dzieciństwa. W ogóle to świeże, obarczone znajomością języka spojrzenie na przeboje sprzed lat może być niebezpieczne. Na przykład – powoli pojawia się u nas generacja polityków, którzy znają angielski i będą wiedzieli, jak ten nowy dla polskiego polityka skill wykorzystać. Jeszcze chwila i możemy spodziewać się fali szantaży i muzycznych ciosów poniżej pasa. Podobno na jedną znaną działaczkę feministyczną są kwity, że jako nastolatka z uśmiechem bujała się do słów „girl, I want to make you sweat” na szkolnej dyskotece. A u radykalnego prawicowca obnoszącego się ze słuchaniem metalu policja zabezpieczyła na odtwarzaczu kawałek „Smalltown Boy”. I na nic się zdały tłumaczenia, że to przecież Paradise Lost i on nie wiedział, że to cover. 

No ale wracając już drugi raz do tego pisania piosenek, bo o tym miało być, a jak zwykle jest o czymś innym. Oświecenie nadeszło. Że w zrozumiałe i głębokie teksty możesz się bawić, jeśli na nazwisko masz Przybora, Nosowska albo wspomniany Hoffman. Tłumy niekoniecznie porwiesz (no chyba, że faktycznie jesteś Nosowską), ale trafisz do tej wąskiej grupy sympatycznych zboczeńców, którzy lubią się podelektować tekstem. 

A jeśli nie czujesz się na siłach i twoim największym sukcesem w szkole był wyraz „pół” w ksywce „półanalfabeta”, jak pieszczotliwie tytułowała cię polonistka – nie przejmuj się. Po prostu pisz. Nie wszyscy chcą myśleć i analizować tekst, słuchając muzyki. Większość nie chce. I w porządku, ty też często nie chcesz. Często wystarczy ci ogólne wrażenie, że wiesz, o czym jest kawałek. Stąd ta popularność zachodnich piosenek, w których nie wiemy, o co chodzi. 

Więc najzwyczajniej w świecie – pisz po polsku tak, żeby polski słuchacz czuł się tak, jakby słuchał po angielsku. Coś z grubsza rozumie, nie musi się zagłębiać, ale wszystko fajnie siedzi w muzyce. Jest jakiś cień orła, jakiś alfabet świateł no i ogólnie „nie ukrywam, sprawia to przyjemność”. Sylaby i akcenty – te się muszą zgadzać. Wychodzi niegramatycznie? Tym gorzej dla gramatyki.

Niedawno znowu postanowiłem porwać się z motyką na słońce i sklecić kilka tekstów do muzyki. Nawet podręcznik sobie zakupiłem – a zobaczmy, może oświeci mnie jeszcze bardziej i będę wszystko, co tu napisałem, pokornie odszczekiwał.  Tymczasem sprawdzam sobie, ile „je je je” zmieści mi się w wersie. 

2 komentarze
  • Sylwia S.
    Posted at 23:13h, 10 czerwca Odpowiedz

    A powiem Ci, że się zgadzam. Odkąd poznałam (poznaję) angielski, rozumiejąc teksty piosenek z młodości, często czuję się rozczarowana.

    • koosby
      Posted at 18:08h, 14 czerwca Odpowiedz

      żałuję, że już nie ma nigdzie w sieci tych “Piosenek z lektorem” z Radia ZET – to była bardzo uświadamiająca słuchaczy audycja 😉

Zamieść komentarz